wtorek, 9 marca 2010

ALICJOMANIA

Po premierze "Alicji w Krainie Czarów" dochodzą do nas z różnych stron odczucia mocno zmieszane. Z jednej strony piękny Johnny, z drugiej kiepskie teksty o byciu sobą i innych duchowych przypadłościach. W pierwszej ekranizacji "Alicji" z 1903 roku, wydanej właśnie w odnowionej wersji przez Brytyjski Instytut Filmowy, nie ma wprawdzie ani Johnny'ego, ani kiepskich tekstów (jak na film niemy przystało), ale zalet mu nie brakuje!



Oprócz wskrzeszenia starej "Alicji", nowej zawdzięczamy też wiele mniej lub bardziej nowatorskich pomysłów marketingowych. Pewna cukiernia na przykład wprowadziła serię smakołyków inspirowanych opowieścią. Oprócz ciasteczek "Zjedz mnie", można tam dostać choćby te przeurocze niebieskie grzybki:



A z okładki Los Angeles Times'a spoglądała na czytelników trójwymiarowa twarz Zwariowanego Kapelusznika aka pięknego Johnny'ego

piątek, 5 marca 2010

WSZĘDZIE DOBRZE, ALE W KUCHNI NAJLEPIEJ!

W dzisiejszym odcinku doradzamy jak urządzić kuchnię. Kuchnia to serce każdego domu, tam zaczynają się i kończą wszystkie domówki. Tam idziesz wypłakać się współlokatorom i prowadzić nocne rozmowy o życiu przy wódce. Zadbaj o swoją kuchnię a kuchnia odwdzięczy ci się tym samym!

Wąs to podstawowy element wystroju każdego prawdziwego mężczyzny, a kubek z wąsem to mus w każdej kuchni z jajami!



Najciemniej pod latarnią - po co ryzykować zdrowie rybek w akwarium czy czystość wody w spłuczce!



Z taką szklanka wygracie każde wyścigi w piciu:



Ażeby zachować atmosferę rodzicielskiego ciepła w waszej kuchni, zaopatrzcie się w odpowiednią zastawę stołową:



i ręczniczek



Wszystkie powyższe produkty znajdziecie w w Trzeciej szufladzie!

środa, 3 marca 2010

JEDŹ Z NAMI NA EUROPAVOX!

Chcielibyście usłyszeć najnowsze europejskie bandy przed wszystkimi? Jesteście fanami hiszpańskiego elektro, francuskiego ska, polskiego indie i niemiecko-tureckiego rapu? Lubicie wiedzieć, co w muzycznej trawie piszczy, zanim podchwyci to mainstream? Zabierzcie się z „Aktivistem” na festiwal Europavox do serca Francji!



W Owernii, regionie zielonych wulkanów, śmierdzących serów i zabójczo mocnych aperitifów gościmy od pięciu lat i to tam po raz pierwszy usłyszeliśmy na żywo Birdy Nam Nam, Vive la Fête, Dana le Saca & Scroobious Pipa czy Soap&Skin. Jeśli chcecie reprezentować nadwiślański kraj jako przedstawiciele jednej z 27 europejskich narodowości, weźcie udział w naszym konkursie i zostańcie ambasadorami Polski w Clermont-Ferrand między 20 a 24 maja 2010 r.!

Festiwal Europavox przy współpracy z„Aktivistem” zabierze was na 5 dni do świata europejskich balang, koncertów i niekończących się dyskusji o muzyce. Opłacimy wam przelot do Paryża i przejazd pociągiem do Clermont-Ferrand, zakwaterowanie na miejscu oraz dostęp do wszystkich imprez, koncertów i na niejeden backstage! By wziąć udział, wystarczy mieć między 18 a 25 lat, ważny paszport i miłość do muzyki w sercu. A także do 15 marca przysłać na adres redakcja@aktivist.pl krótkie uzasadnienie po angielsku (nie dłuższe niż 50 słów), dlaczego to właśnie wy powinniście pojechać do Clermont-Ferrand. Nie zapomnijcie wysłać nam też swojego imienia i nazwiska, daty urodzenia oraz danych teleadresowych. Wybierzemy jedną dziewczynę i jednego chłopaka.

Do dzieła!

STREET STYLE MEMORY!

Memory – gra o uniwersalnej nazwie i takich zasadach – uczy i bawi kolejne pokolenia. Moda uliczna to (przynajmniej w naszym kraju) wynalazek dużo nowszy i nie tak jeszcze powszechny. Jeśli za jednych zamachem chcecie doskonalić umysł i wyczucie trendów, polecamy wam przyrząd do bezbolesnych ćwiczeń: Street Style Memory Game.



Ten holenderski wynalazek, dzieło wydawnictwa BIS, składa się z 25 par kartek, na których uwieczniono stylowych przechodniów. W tej wersji nie tylko ćwiczycie pamięć i koncentrację, ale też testujecie swoje wyczucie stylu, zgadując, który szalik pasuje do których butów, a która torba stanowi komplet z płaszczem.





Przyjemne, a jakie pożyteczne! Sprawdźcie tu.

wtorek, 2 marca 2010

ŻYCIE WZYWA - JEDŹ NA KONCERT METALLIKI


Wbrew pozorom gdzieś głęboko pod zaspami śniegu życie przetrwało szare miesiące i teraz razem z Levi’sem® wzywa was do działania! Łapcie chwile, kręćcie filmy i przysyłajcie je do nas! Buntujcie się z Levi’sem® przeciwko ograniczeniom, odważcie się zmienić to, co od dawna zmienić chcieliście! Życie wzywa do działania, a my do udziału w konkursie Levi’sa®! Termofory na bok, dżinsy na tyłek i kamery w dłoń! Do dzieła – Life is calling!



Do 20 kwietnia prześlij na nasz serwer FTP (ftp.valkea.com, user: levis, hasło: levis) lub na levis@aktivist.pl filmik w formacie avi, nie większy niż 20 MB, dokumentujący twój spontaniczny krzyk, skok, minę lub taniec radości i wygraj meganagrodę!

Do wygrania wyjazd dla dwóch osób do Budapesztu na KONCERT grupy METALLICA!!! Zapewniamy bilety lotnicze, zakwaterowanie, bilety na koncert i zwiedzanie Budapesztu statkiem po rzece!

Koncert: 14 mają 2010 r., Puskás Ferenc Stadion

środa, 24 lutego 2010

A jak... AMB Artwear - KONKURS Aktivista i AddressBook!


Business&Pleasure – takie hasło rzuca Oskar Podolski, założyciel Amb.Inc, Oesu oraz Ambrosia.Inc.Graphics. Reprezentuje grupę osób zajmującą się projektowaniem odzieży dla ulicznych marek. AMB Artwear to pomysły z jego pojechanej głowy przelane na dzianinę. Ten człowiek to petarda – projektuje ciuchy, grafikę (przede wszystkim typografię, plakat i logo). Maluje, projektuje okładki (ostatnią, przygotowaną dla Pjusa można zobaczyć na Międzynarodowym Biennale Agrafa w Katowicach)i ilustracje, robi scenografi e (m.in. dla „Elle”) i buty dla Nike. Dla AddressBook zaprojektował logo, dba również o jego stronę graficzną. Ciuchy projektuje od sześciu lat. Wzory ubrań robił dla takich firm, jak: Dill, Moro 78, Mass Dnm czy Alkopoligamia. Od grafiki, przez kroje i materiały, aż po detale.

Ciuchy AMB Artwear to street style na najwyższym poziomie. Duża część wzorów jest stricte typograficzna, wiele z nich przekazuje treści, z którymi utożsamia się team AMB Artwear. Dziewczyny z AddressBook jarają się sloganem AMB „Against Majority Blindness. Mental Destruction. Graphics Terrorism", dobrym krojem ubrań i (wreszcie!) ładnie skrojonymi damskimi t-shirtami.

Od teraz co miesiąc do wygrania jedna (!) torba zaprojektowana przez artystę, którego sylwetkę prezentujemy.
W marcu mamy dla Was ekologiczną torbę 60bag.com z biodegradowalnej bawełny z nadrukiem autorstwa AMB Artwear.


By ją wygrać, napisz, dlaczego jedyny egzemplarz torby z nadrukiem AMB Artwear, wyprodukowany przez 60bag.com, ma trafić właśnie do Ciebie!

Wyślij SMSem kod "AKT.AMB" i odpowiedź (max 153 znaki) na numer 7255.

Koszt wiadomości to 2 zł netto (2,44 zł brutto). Wygra osoba, która udzieli najbardziej przekonującej odpowiedzi. Konkurs trwa w okresie 1-15 marca 2010, zwycięzcę o wygranej poinformujemy telefonicznie w przeciągu tygodnia od zakończenia konkursu. Regulamin konkursu dostępny jest w siedzibie redakcji „Aktivist” przy ul. Elbląskiej 15/17 w Warszawie.

www.5upreme.com, www.ambrosia.pl, www.addressbook.com.pl

wtorek, 23 lutego 2010

WARSZAWA ŚMIERDZI, ALE JEJ RADNI BARDZIEJ!



Zobaczcie spot reklamujący Warszawę jako kandydata do tytułu Europejskiej Stolicy Kultury, który nie spodobał się władzom miasta. Autorem spotu jest Papaya Films. Nam się podoba!!! Bardzo!!!!




wtorek, 16 lutego 2010

Z PIENIĘDZMI WŚRÓD ZWIERZĄT


Ha! Nieraz zachwycaliśmy się tu animacjami zrobionymi przez obcych młodych zdolnych, tym razem coś z naszego podwórka. Filmik z cyklu Leśnej Akademii Sukcesu głosem Krystyny Czubówny przybliża nam zawikłane relacje leśno-finansowe. Co nas jednak najbardziej urzeka, to przepiękne maskotki, ręcznie wykonane rękami warszawskiego Mysikrólika, czyli Basi Marek i Martyny Czerwińskiej

Leśna Akademia Sukcesu - Z kartą w pysku from Jan Sukiennik on Vimeo.

poniedziałek, 15 lutego 2010

AKCJA: DESIGN USIDLONY!

AddressBook to docelowo pierwsza kompletna prezentacja dokonań polskich projektantów mody. Celem inicjatywy (będzie strona internetowa i wersja papierowa) jest wyłowienie najlepszych polskich dizajnerów (bez względu na to czy mieszkają w kraju, czy poza jego granicami), ukrytych talentów, raczkujących projektantów i wypromowanie ich twórczości na poza granicami Polski (Europa, USA, Japonia). Podstawowym kryterium doboru projektantów jest subiektywny gust redakcji, w skład której wchodzą pomysłodawcy projektu: Matylda-Zoe Szmidt, Barbara Czyżewska, Oskar Podolski. „Stawiamy na nowatorstwo i świeżość myślenia” - deklarują iczekaja na zgłoszenia pod adresem addressbook.poland@gmail.com.



My przyłączamy się do projektu – co miesiąc w Maszupie będziemy prezentować jedną z sylwetek z AddressBook'a oraz projekt niespodziankę!

środa, 3 lutego 2010

ZROZUMIEĆ MOZZA



Mozipedia. The Encyclopedia of Morrissey and The Smiths
Simon Goddard
Ebury Press 2009
A!A!A!A!A!


No i stało się! Wyznawcy Morrisseya mają swoją biblię. „Mozipedia” nie jest typową biografią. Zbudowana jest jak encyklopedia. Każde ważne w życiu Mozza miejsce, osoba czy zespół, każdy utwór i płyta, a nawet rzecz, są wnikliwie opisane w oddzielnym haśle. Taka kompozycja całości wzięła się z przekonania autora, iż Morrissey jest osobowością na tyle ważną (Goddard porównuje go i jego wpływ na muzykę do asteroidy, która 65 mln lat temu uderzyła w Ziemię, zmieniając jej losy na zawsze) i na tyle skomplikowaną, że do prawdy o Nim możemy się zbliżyć tylko pod warunkiem, że najpierw rozłożymy go na czynniki pierwsze, a następnie za każdym razem stworzymy z tych atomów inną konstrukcję. Bo co my tak naprawdę wiemy o Morrisseyu? Że jest eksperymentującym z celibatem wegetarianinem, ma wystający podbródek i charakterystyczną grzywkę (albo odwrotnie), lubi gladiole i Oscara Wilde’a, a nie przepada za monarchią i hodowcami drobiu? Z książki dowiecie się dużo, dużo więcej – poznacie historie stojące za każdym, każdziusieńkim utworem, ale też dowiecie się, co Mozz myśli o kotach (chciałby być pręgowanym dachowcem), herbacie (chciałby wylansować własny smak) czy jak jest po hiszpańsku „Hey, Patrick!” (Oye Esteban!). Czy jest się fanem Morrisseya, czy nie, nie można nie docenić ogromu pracy, który włożono w przygotowanie „Mozipedii” (pięknie w dodatku wydanej)! Jako recenzentka tego wydawnictwa – jestem pod wrażeniem, jako fanka Morrisseya – muszę sobie kupić nowy egzemplarz, bo ten już doszczętnie zaśliniłam.

Morrissey w trzech literach

A jak aktorstwo

Morrissey nie umie grać. Sam to przyznaje, a potem udowadnia. Jeśli chcecie zobaczyć 30 sekund bardzo złego aktorstwa (a rola nie jest trudna, bo Mozz gra siebie i mówi jakieś pięć słów), kliknijcie w okienko poniżej. Komentując swoje aktorskie próby, Mozz tłumaczy się, że nie potrafi zachowywać się naturalnie przed kamerą. Po chwili dodaje jeszcze, że nawet w wannie nie potrafi być naturalny.



D jak dziennikarstwo
Gdy jego pierwsze muzyczne poczynania spotkały się z niezrozumieniem, rozgoryczony Morrissey postanowił zostać dziennikarzem muzycznym (nie on pierwszy i nie ostatni, zdaje się, podążył tą drogą). Oto niektóre z jego dziennikarskich sądów: „Nie jest to może najnudniejszy zespół świata, ale z pewnością mieści się w ścisłej czołówce” (to o Depeche Mode, jakby ktoś miał wątpliwości) albo: „banda mumii bez twarzy” (to z kolei Iggy Pop i jego zespół).



M jak materiały papiernicze
Morrissey wyznał kiedyś, że jest to jego fetysz. „Notesiki, długopisy, zszywacze – to wszystko jest dla mnie bardzo zmysłowe” – wzdychał. Wizyty w swoim ulubionym sklepie papierniczym uznał za najbardziej podniecające przeżycie, jakiego doświadczył. Dodajmy, że dotyczy to okresu, kiedy żył w celibacie...