środa, 11 sierpnia 2010

GUMA WIELOKROTNEGO UŻYTKU

Okazuje się, że Urugwaj zasługuje na złoty medal nie tylko w piłce nożnej, ale także w dziedzinie designerskiego recyklingu. Grupa pomysłowych aktywistów z tego kraju wpadła na genialnie prosty pomysł. Przerabiając zużyte opony na krzesła, bujane fotele, kanapy i stoliki, upiększają plener w dwójnasób – zmniejszają sterty oszpecających go gumowych odpadów i dekorują otoczenie tymi pięknymi, przyjaznymi meblami z odzysku. Ich działania można śledzić na blogu, a produkty podziwiać na stronie. Jak zapewniają twórcy, zmartwychwstałe opony mają same zalety – są wodoodporne, wieczne, ciche i przyjazne środowisku. A nam się bardzo podobają! Niech żyje Urugwaj!





A co najlepiej zrobić z opon? Bujany fotel, oczywiscie!







Az przykro patrzeć, ile pięknych mebli się marnuje:

środa, 28 lipca 2010

Ręce do kury!

SML Concept to polski przedstawiciel kilku uznanych francuskich marek, ostatnio przedstawił nam kilka pięknych walizek marki Pink Wolf.



Jak wiadomo – nigdy nie wiadomo, co może nam się przydać w plenerze. Niewykluczone, że trzeba będzie bronić swojego zacienionego terytorium. Ale jeśli zrobimy wystarczająco groźne wrażenie, może nawet nie będzie trzeba się ruszać z leżaka. Przyjrzyjcie się walizkom i wybierzcie tę, która najbardziej pasuje do waszego ulubionego sposobu walki o najlepszy kąsek z grilla.






Kazda z walizek jest niepowtarzalna w dosłownym tego slowa znaczeniu,
ponieważ powstaje na bazie starych, oryginalnych walizek. W większości mają one wymiary około 53x35x15 cm. Wnetrze jest odnowione. Cena detaliczna walizki to 450 zł.

piątek, 23 lipca 2010

WĄSY DLA KAŻDEGO!

Wprawdzie podczas upałów wąsy niepraktyczne, bo i bez nich nam się pot nad górną wargą zbiera, ale niezmiennie zachwyca nas ten element owłosienia, nie mogliśmy więc nie zauważyć pojawienia się nowego wąsiastego gadżetu! Niezależnie od tego, czy wasz nos czuje się samotny, czy planujecie napad na bank, czy po prostu, jak my, kochacie wąsy, zajrzyjcie na stronę estońskiego projektanta, gdzie możecie nabyć jeden z czterech (albo wszystkie cztery!) fasonów wąsów!




wtorek, 13 lipca 2010

PO CIEMNEJ STRONIE RONDA

Trwają prace nad GPS-em, który będzie do Was przemawiał głosami bohaterów "Gwiezdnych wojen".



Już wkrótce za pośrednictwem waszego TomToma dowiecie się od Mistrza Jody, że 'you have reached your destination', a Darth vader każe wam 'turn right'. Niestety nasz rodzimy język, skądinąd piękny, nie jest w stanie oddać starwarsowych smaczków. Więc przekonajcie się sami!



poniedziałek, 12 lipca 2010

SWAN DIVE!




Mimo upału i braku morza pod nogą, udał się komuś nas rozbawić. Loty może i nie najwyższe, ale poziom absurdu całkowicie zadowalający. Porcja śmiechu na dziś:

piątek, 9 lipca 2010

THE FUN THEORY


Odpowiedź na odwieczne pytanie: co zrobić, żeby stać się lepszym człowiekiem? okazuje się być dość prosta. Wystarczy móc dobrze się przy tym bawić. W myśl tej odkrywczej teorii ulepszacze z thefuntheory.com robią co mogą, aby pomóc stać nam się lepszymi, zdrowszymi, grzeczniejszymi, praworządniejszymi. Bo przecież kto nie wytarłby butów w skreczującą wycieraczkę? Albo nie wszedł po grających schodach, zamiast wjechać nudnymi ruchomymi? Patrzcie i podziwiajcie!





środa, 7 lipca 2010

E jak... Ewa Morka

W tym miesiącu mamy dla Was piękną torbę Ewy Morki. Napiszcie, co jako pierwsze do niej włożycie, jeśli ją wygracie. Odpowiedzi przysyłajcie na adres redakcja@aktivist.pl do 21 lipca. Autor najlepszej, dostanie od nas tę oto torebkę



Ewa Morka studiowała na łódzkiej ASP projektowanie dzianin i ubiorów dziewiarskich. – Jednak to nie studia sprawiły, że tak lubię dzianinę. Cenię możliwości, które daje, jako tworzywo – mówi projektantka. Dla Ewy funkcja ta jest tak ważna, że cały proces projektowania zaczyna od wyboru tkaniny. Stawia jedynie na szlachetne i dobre gatunkowo. – Jeśli nie znajduję odpowiednich, nie realizuję projektu. Nie kupuję tandetnych tkanin, bo sama ich nie noszę. Jak mogłabym proponować je komuś innemu. Lubię cackać detale, takie małe elemenciki, które sprawiają, że coś chcemy mieć – dopowiada. Ewa ma bardzo proste marzenie: chciałaby wejść do sklepu w Warszawie i móc kupić naprawdę ładny suwak. Projektowanie ubrań jest dla niej zajęciem stricte użytkowym. – Ciuch? Ma świetnie leżeć i być wygodny – mówi. Takie bezkompromisowe podejście widać w ostatniej kolekcji projektantki. Ewa skoncentrowała się tym razem na dopasowanych spodniach, żakietach i kurtkach, można wręcz powiedzieć streetwearowych. Adresbook poleca też jej serię nietypowych krótkich sukien ślubnych. – W projektowaniu ubrań najlepszy jest moment, gdy pomysł staje się rzeczywistością i ta rzeczywistość okazuje się lepsza od pomysłu – tłumaczy Ewa.
AddressBook nie mógłby tego lepiej podsumować.

Inicjatywa promująca polskich projektantów sztuki modowej, AddressBook (www.addressbook.com.pl), otwiera swój pierwszy guerilla shop!

AddressBook Concept Store to nie tylko sklep z konceptem, w samym centrum miasta. To jedyne miejsce działające na zasadzie galerii sztuki, selekcjonujące rzeczy i wystawiające je jak prawdziwe skarby. To, kogo znajdziecie wewnątrz sklepu... jest „konspirą”. Na pewno będą to limitowane edycje znanych projektantów, świeże jak miętusy ciuchy dizajnerów, którzy za 5 minut podbiją japoński rynek modowy oraz klasyki w dobrym guście, które nigdy nie wychodzą z mody. Na miejscu napijecie się dobrej herbaty i przewertujecie prasę modową, spoglądając przez okna na witryny Burberry. Przygotujcie się na inwazję żółtych krzyżyków w całym mieście!

AddressBook Concept Store, 5-10-15, ul. Mokotowska 73, II p.

wtorek, 6 lipca 2010

PUMA W DZIKIM OGRODZIE


Wprawdzie klip powstał na Walentynki, ale piłkarskie zmagania są idealną okazją, żeby przypomnieć sobie to cudo. Wprawdzie angielscy piłkarze już się nie zmagają, ale na pocieszenie mamy ich kibiców. Śpiewających o miłości. Zapewne miłości do piłki, ale i tak łezka się w oku kręci. Piękne!

wtorek, 29 czerwca 2010

HEAT FROM YOUR FEET

Szykujecie się już na festiwale? Nie zapomnijcie kaloszy. Najlepiej takich:



Ha! na coś takiego ktoś w końcu musiał wpaść! Energia, jaką wytwarzają festiwalowicze podczas każdego koncertu mogłaby zasilić w prąd małe miasteczko. Czas więc, aby się w końcu przestała marnować. A czy jest lepszy sposób, niż zużycie jej na doładowanie telefonu komórkowego, który zwykle rozładowuje się pierwszego dnia, pozbawiając was kontaktu ze znajomymi do końca festiwalu? Orange we współpracy z ekspertami od odnawialnej energii z GotWind stworzył kalosze, które wykorzystują ciepło, jakie wytwarza się w sytuacji kalosz-stopa tańczącego festiwalowicza, do ładowania telefonu komórkowego. Im więcej się naskaczecie pod sceną w gumiakach, tym lepiej dla waszej baterii. Co wypocicie, to wasze!

Więcej tu!

wtorek, 15 czerwca 2010

I ZOSTANIE PO NAS KUPA ŚMIECI

Kiedyś o przemijaniu, ulotności każdej chwili, płynącym nie ubłaganie czasie i takich tam pisano wiersze. Teraz mamy dizajn. Kalendarz-niszczarka dość dobitnie pokazuje nam, jak szybko i bezpowrotnie mijają kolejne dni.





Chcecie wiedzieć więcej, zajrzyjcie tu