piątek, 13 stycznia 2012

Dzikie piesiulki

Zauważyliście tę dziwną przypadłość, na którą zapadają czasem najrozsądniejsi nawet ludzie, gdy zaczynają mówić o zwierzętach domowych, w szczególności piesiulkach i kiciusiach? Głos nabiera piskliwości, usta układają się w dzióbek, a dobywające się z nich słowa stanowią bezładną mieszaninę kretyńskich zdrobnień i popiskiwań? Otóż nam też się tak robi od czasu do czasu. Na przykład, gdy zobaczyliśmy te oto cudeńka:







Więcej słoniulków i kiciusiów tu!

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza